K O L E K C J A   A U T O R A

Na nienijeszej podstronie chciałbym wam trochę opowiedzieć o swojej kolekcji i co ciekwszych kaktusach, które się na nią składają.

(13kB) Historia choroby zwanej kaktofilią
Wszystko rozpoczęła się stosunkowo niedawno, w roku 2004, kiedy to w poszukiwaniu jakiegoś nieszablonowego i zaskakującego (nawet mnie samego!) prezentu na urodziny mojej dziewczyny Kasi.
W końcu trafiłem do jednego z wielkich hipermarketów ogrodniczo - budowlanych.
Wzrok mój spłoszony przedzierał się przez różnego rodzaju palmy, storczyki i muchożercy, by w końcu znaleźć ostoję na obszernym stoisku z kaktusami...
(13kB) Spędziłem tutaj dobre kilka kwadransów, wszak roslin było niemało no i większość kwitnęła, nic to, że kwiatami doklejonymi... W końcu wybrałem dostojnego i jednego z najwyższych na stoisku - Cleistocactusa Strausii.
Nie muszę dodawać chyba, iż dziewczyna w dzień urodzin zaiste była zaskoczona, gdy jej go wręczyłem zamiast tradycyjnej róży.
Nie minęło dużo czasu a wróciłem do tego samego sklepu i nabyłem niemal identycznego kaktusa - tym razem jednak dla siebie, który wkrótce stał się pupilem całej rodziny.
Niedługo potem zaczął się kaktofilski szał: wertowanie książek o kaktusach, przeszukiwanie stron internetowych, poznawanie i kupowanie nowych roślin (zarówno sobie jak i ww. mojej cierpliwej nad podziw świata Kasi...która chcąc nie chcąc z czasem polubiła kaktusy niemal tak jak ja...), przyglądanie się parapetom okiennym ludzi, pierwsze kwitnienia i wysiewy oraz nowe znajomości.
(13kB) Ten piękny szał zwany kaktofilstwem trwa po dziś dzień, zaś znajomi poznani na kaktusiarskim forum utwierdzili mnie w przekonaniu, iż nie mija on - na szczęście - z wiekiem.

Słowo o moejej kolekcji
Na dzień dzisiejszy (maj 2006) mam w swojej kolekcji blisko 50 roślin obejmujących bardzo szerokie spektrum rodzajowe - od Echinofossulocactusów, Gymnocalyciów, Rebutii, Lobivii, Mamillarii poprzez Astrophytum, Echinocactusy i Echinocereusy aż po miniaturowe Turbinicarpusy i kolumnowe Cereusy i Cleistocactusy. (13kB) Do moich ulubionych roślin należą rzecz jasna niesamowite Stenocactusy, z powodu stosunkowo łatwego i obfitego kwitnienia zaś moimi pupilami są Aylostera, Rebutie, Turbinicarpusy i Echinocereusy. Bardzo ciekawymi roslinami w mojej kolekcji są też - wprawdzie nieliczne - Astrophytum: myriostigma (zwany humorystycznie - kapturem lub czapką piskupią), ornatum i capricorne.

W roku 2005 po raz pierwszy dokonałem wysiewu kaktusów, były to takie gatunki jak ww. Astrophytum, Melocactus oraz Ferocactus. Ku mojej niezgłebionej uciesze wszystkie przetrwały zimowanie i obecnie rosną na potegę na jednym z parapetów wenątrzokiennych.
(13kB) Z czasem głeboko w oczy zajrzało mi widmo braku miejsca - wszak kolekcje swoją trzymam obecnie na półce umieszczonej na połódniowym parapecie wewnętrznym oraz na balkonie - co powolutku zmusza mnie do obrania drogi specjalizacyjnej, która wg moich obecnych zamierzeń obejmować będzie rodzaj Stenocactus (Echinofossulocactus) oraz Turbinicarpus.

Na koniec wszystkim poczatkującym kaktusiarzom, ale i tym tak zwanym Starym Wyjadaczom, życzę pięknych i obfitych kwitnień oraz wiele radości ze swojej pasji!

(13kB) (13kB) (13kB) (13kB)
(13kB) (13kB) (13kB) (13kB)
(13kB) (13kB) (13kB) (13kB)
(13kB) (13kB) (13kB) (13kB)
(13kB) (13kB) (13kB) (13kB)